Wywiad z Agnieszką Nadstawną

Kapłanka Wody pyta: Co jest Twoją wodą?

Agnieszka: Moją wodą jest przestrzeń, brak ograniczeń, wolna wola i nieprzewidywalność, a także respekt i szacunek do tego wszystkiego razem, czego obrazem jest dla mnie widok tafli większego akwenu.

Nie jestem tym typem, który, zobaczywszy wodę, biegnie w jej kierunku zrzucając ubranie, aby jak najszybciej się w niej znaleźć. Pływam średnio, nie żegluję. A jednak – co mnie samą zaskakuje – mój wypoczynek, odkąd jestem dorosła, „liczy się” tylko gdy jestem nad wodą. Nad morze i jeziora zawsze mi po drodze …

Mówili morze nudne. Mówili morze nie dla aktywnych, dla mniej ambitnych, dla lanserów. Plaża nie dla ciebie, bo ty wiercipięta. I rzeczywiście w czasach licealnych i nieco później zafiksowałam się na ambitne szlaki górskie, zwiedzanie świata, eksplorację takich „wykręconych” miejsc jak Sarajevo tuż po wojnie, czy Czarnobyl i Prypeć, gdy tylko było możliwym stało się tam wjechać.

Te „wariackie” eksploracje bezsprzecznie cieszyły i dawały absolutne poczucie wyjątkowości. A jednocześnie, wraz z nadchodzącą dojrzałością, po trochu odkrywałam, że wyjątkowość dają mi inne rzeczy, niekoniecznie tylko „bycie” – ale „życie” w ogóle! Bo, mimo naprawdę oszałamiających przeżyć z Czarnobyla czy Sarajeva, moim życiem okazuje się woda. Moją wodą: życiodajną, niezbędną, towarzyszącą, z której sama się składam i na którą chcę patrzeć w nieskończoność, która daje mi odpoczynek i odporność na stres – jest H2O. Prawdziwa woda! Może to ukaja wiercipiętę z ”niskim progiem nudy”. Ujarzmia wręcz? Hipnotyzuje. Daje odpoczynek. Pozwala skupić się i zwyczajnie pomyśleć. Może w jakiś cudowny mentalny sposób uzupełnia niedobór w ciele, daje mi pić mentalnie?

Gdy zamykam oczy w chwilach trudów życia w stolicy – zawsze mam przed oczami ten moment wyjścia na trawę wprost z jeziora, w ciepły letni wieczór. Wszystkie miłe chwile moich wspomnień i mojej wyobraźni, dla których chcę żyć, ludzie, zdarzenia, emocje – znajdują się w mojej głowie właśnie nad wodą. Na bałtyckiej plaży, podczas przeprawy przez górski strumień, podczas obserwowania zakoli Dunaju ze średniowiecznej węgierskiej baszty. A więc – oto moja woda: ludzie, zdarzenia i emocje. Moja historia (począwszy od życia prenatalnego) i.. wobec tego tożsamość też.

K.         Jakie masz pierwsze wspomnienie z wodą?

Agnieszka: Grajcarek. Wczasy w bardzo wczesnym dzieciństwie z rodzicami. Taplanie.

Ale, ale! O wiele mocniejsze, choć nie pierwsze, mam zupełnie inne wspomnienie wody. Jestem w maturalnej klasie, jest pierwszy rok wolnej gospodarki po upadku komunizmu. Znajomi Francuzi ze swobodą goszczą się u mnie w domu rodzinnym, a wkrótce, po maturze, ja pojadę do nich. Może już nawet bez wiz i z własnym paszportem w ręku, który można mieć od niedawna w domu. Mama stawia na stole swoją popisową grzybową z najdoskonalszych grzybów zbieranych przez całą rodzinę. Duma. Rarytas. Specjalnie dla nich! W mojej rodzinie grzybiarzy – dosłownie kult. Francuzi mlaskają, ciumkają, mruczą, zachwycają się, choć takich grzybów dotąd nie znali. Wiadomo – tylko trufle, szczególnie, że ci ludzie byli akurat z samego Lazurowego Wybrzeża. Mama pęka z dumy. No i ja też. I nagle… – Francuzi proszą o wodę. Konsternacja. Jaką wodę? O co im chodzi? Po co? Przecież mają zupę. W Polsce nie pijało się wtedy wody. Do drugiego dania mógł być kompot lub herbata, a na koloniach na śniadanie zbożowa kawa. W niektórych domach bywała (no ale przecież nie na co dzień!) mocno gazowana mineralna, czasem „ptyś”, cola to prawdziwy cud dla dzieci – na weselach i w sylwestra. Jakiej wody oni chcą, u licha, do grzybów? Woda z grzybami – każde dziecko w Polsce wie, że to zły zestaw… Wody się w ogóle przecież nie pije – no może na wsi prosto ze studni, ale to z biedy lub braku czasu na parzenie herbaty… Tu jest Warszawa! Takie oto myśli kotłowały się wtedy w głowach całej mojej familii. W naszym domu nie było żadnej wody. I ci Francuzi mi wtedy, na tę całą moją kaskadę wyjaśnień:

– Ależ Anieska (tak wymawiali moje imię). Jak to? Woda jest do wszystkiego. Nie macie wody? Woda to życie! Jak możecie nie znać wody, ona towarzyszy wam w każdej chwili życia?

K.         Dlaczego zainteresowała Cię współpraca jako trenerki Blue Mind?

Agnieszka: Moim życiowym powołaniem jest mieć wpływ i zostawić po sobie historię. Od wczesnego dzieciństwa widziałam siebie z mikrofonem na scenach największych stadionów świata. Droga polityki czy showbiznesu okazała się jednak mi obcą, za to droga nauki i pomagania ludziom z jej pomocą – bliska. Zdecydowałam się nią kroczyć 2 dekady temu. Występuję! Towarzyszę ludziom i  wspieram ich na drodze do szeroko pojętej zaradności i swobody mentalnej – czyli drodze poszukiwania dobrostanu i komfortu we wszystkich obszarach życia. Bardzo mnie interesuje zagadnienie wzorców myślenia i możliwości ich zmieniania. Nie jestem osobą, która szuka swojego stylu, swojej filozofii, z którymi chce zostać na zawsze i dzielić się nią ze światem. Odwrotnie. Kręci mnie baczne obserwowanie, czego w określonych czasach, dekadzie, momencie potrzebują ludzie i błyskawiczne znajdywanie odpowiedzi na to w nauce i meandrach ludzkiego umysłu. Pasjonuje mnie konstruowanie hybryd różnych metodologii rozwoju osobistego, czerpanie z tych, które na bieżąco wpisują się w potrzeby klientów. Blue Mind pojawił się na mojej drodze w odpowiednim momencie. Chcę zostać z nim na dłużej. To jest ten czas. Mam chęć i potrzebę mówić o bezmiarze „błękitnego myślenia” ze scen i prowadzić kameralne warsztaty, pisać i wspominać blue mind w coachingu jeden na jeden. Zaczęła się trzecia dekada XXI wieku. Tak, to z pewnością jest ten czas. Ludzie potrzebują „niebieskości” tego sposobu myślenia, dlatego zostałam trenerką Blue Mind.

K.         Bardzo dziękuję za podzielenie się „swoją wodą”. Mamy wspólną misję i to jest piękna, niebieska przestrzeń w naszym życiu. Życzymy sobie WODY !

Witajcie!

Ahoy!

blog

Z ogromną przyjemnością dzielę się swoją wiedzą, doświadczeniami, odkryciami, dobrymi praktykami i pasją do podróżowania w nurcie turystyki well-being blue mind. Tutaj znajdziecie między innymi moje sugestie dotyczące praktyki blue mind w turystyce. Na blogu będę zamieszczała aktualne oferty wyjazdów z autorskimi programami blue mind.

Klientów zainteresowanych Blue mind a la carte zapraszam do kontaktu mailowego: katarzyna@polandalacarte.pl

Na blogu podpowiem również polecane miejsca na indywidualne wypady. Opowiem o ulubionych smakach i artystach sztuki kulinarnej. Przeprowadzę wywiady z inspirującymi pasjonatami wody, ekologami, właścicielami ekogospodarstw, sklepów, producentami ekoproduktów oraz innymi ciekawymi osobami, które odwiedzę podczas mojego blue-mindowego rejsu. Będę bardzo wdzięczna za Wasze komentarze i dzielenie się potrzebami i doświadczeniami.